Menu Zamknij

Przeprowadzka z kotem – Warszawskie przykłady

Wiele czynników wpływa na udaną przeprowadzkę, w wielkich miastach potrafi to być wyzwanie dla najbardziej zorganizowanych z nas, korki, remonty, objazdy, kochany sąsiad który blokuje windę… Mimo to nie warto się poddawać, gdyż nawet najcięższe wyzwania są do pokonania 😉 Dla pocieszenia opiszemy kilka niezwykłych sytuacji w których możecie się znaleźć próbując się przenieść do waszego nowego wymarzonego mieszkania razem z kochanymi pupilkami.

Kochane domowe kociaki
Wyobraźmy sobie następującą sytuację, przeprowadzamy się ze starego Mokotowa na Ursynów, gdzie nasze wymarzone mieszkanie w nowym budownictwie już oczekuje naszego przybycia.
Zadanie było ciężkie, ale udało się, zatrudniliśmy specjalistów, jesteśmy gotowi do przeprowadzki 🙂 Wszystkie meble zabezpieczone, rzeczy osobiste zapakowane w solidne opisane kategoriami kartony. W ten spostrzegamy że coś jest nie tak… Jakoś tu za cicho… Za spokojnie?

Naglę nachodzi nas powoli ta przerażająca myśl „Zaraz, zaraz, a gdzie kot?” Sytuacja dość często spotykana, nasz kochany pupil zaszył się w jednym z kartonów na chwilę przed tym jak ekipa przeprowadzkowa zabezpieczyła karton taśmą… Jak wszyscy wiemy, koty to zwierzęta z potężnym instynktem terytorialnym… A w dodatku uwielbiają kartony… Po chwili wołania nasz kociak daje nam znać, że zgłodniał ale coś nie za bardzo potrafi sobie poradzić z wydostaniem się ze swojego przytulnego kartonu z naszymi rzeczami osobistymi… Oby nie było w nim ważnych dokumentów gdyż koty po za kartonami, uwielbiają drapać…

To tylko jeden z przykładów jak nasze kochane zwierzątka potrafią nam pomóc w przeprowadzce 😉

Kolejnym przykładem niebywałej inwencji kotowatych jest podobna sytuacja… Ale tym razem z naszą wielką, ciemną szafą… Koty szaleją na punkcie takich miejsc, wiemy z doświadczenia 😉 Panowie z ekipy zdążyli zabezpieczyć naszą szafę folią, przygotowują się do transportu, nagle z niemożliwej do określenia lokalizacji słyszymy pomiaukiwanie… Sytuacja się wyjaśnia gdy odstawiamy szafę na miejsce. Na całe szczęście szafa była pusta i kociak nie narobił szkód.

Podobna sytuacja ma miejsce kiedy kochany czarny kocur na takowej szafie stanie z dumnie wypiętą piersią jakoby mówiąc „To jest moja szafa, i człowieki nigdzie jej nie wezmo!”

Reasumując, pamiętajmy więc jak wielkim przeżyciem zarówno dla nas jak i dla naszych podopiecznych jest przeprowadzka 🙂